Czy przyjaźń może być nierówna, a jednak prawdziwa?
Zastanawiasz się, dlaczego to ty zawsze inicjujesz spotkania, piszesz pierwsza, planujesz. Nowe badanie psychologiczne pokazuje, że nierównowaga wysiłków nie musi oznaczać nierównowagi uczuć.
Zastanawiasz się, dlaczego to ty zawsze inicjujesz spotkania, piszesz pierwsza, planujesz. Nowe badanie psychologiczne pokazuje, że nierównowaga wysiłków nie musi oznaczać nierównowagi uczuć. Psycholog Marisa G. Franco w artykule opublikowanym 17 czerwca 2026 na łamach Psychology Today opisuje zjawisko, które nazywa „chalant friend” – osobą, która regularnie wyciąga rękę, sprawdza, jak się ktoś ma, i organizuje wspólny czas.
Nie chodzi o miłość, tylko o styl bycia
Franco przytacza badanie, w którym to właśnie inicjatywa okazała się najważniejszym czynnikiem satysfakcji w nowych znajomościach – ważniejszym niż ujawnianie się czy wsparcie społeczne. „Ludzie kochają to, co robisz, nawet jeśli nie odwzajemniają tego w ten sam sposób” – pisze autorka. To jednak nie zmienia faktu, że osoba wkładająca więcej wysiłku może czuć się niedoceniona i zła.
Jak nie brać tego do siebie
Franco proponuje kilka konkretnych kroków dla tych, którzy czują, że niosą przyjaźń na własnych barkach. Po pierwsze: nie zakładaj, że brak inicjatywy oznacza brak troski. Jej przyjaciółka Zaria, która spóźniała się na kolacje, wyjaśniła, że po prostu nie lubi się spieszyć – to był dla Franco „przełomowy moment”. Po drugie: dostrzeż miłość w innych formach – może ktoś nie pisze, ale świetnie słucha. Po trzecie: stwórz struktury – wspólny serial, comiesięczną kolację, które „outsourcują” planowanie.
Kiedy nic nie działa
Jeśli po rozmowie i zmianie perspektywy nadal czujesz gorycz, Franco radzi: przestań „brać L”. „Im więcej żalu wpuszczasz do przyjaźni, tym bliżej jesteś jej porzucenia” – ostrzega. Ostatnią opcją jest rekalibracja: znajdź dystans, który tworzy największą bliskość. Możesz być z kimś blisko, ale nie na tym samym poziomie zaangażowania. „Kiedy decydujesz, komu się zbliżyć, wybieraj tych, którzy spełniają twoje potrzeby, a nie tych, których po prostu lubisz” – podsumowuje Franco.
To nie jest poradnik, jak zmienić drugą osobę. To zaproszenie do uważności – wobec własnych granic i wobec tego, że druga strona może po prostu inaczej wyrażać troskę. Spokój nie polega na idealnej równowadze, ale na umiejętności dostrzeżenia, że nawet nierówna przyjaźń może być prawdziwa.


