Przejdź do treści
Sen i regeneracja

Czy współczuciem można się zarazić? Epidemiologia wkracza na nowy teren

Naukowcy chcą zastosować metody epidemiologii, by badać, jak współczucie rozprzestrzenia się w społeczeństwie. Czy można sprawić, by instytucje i organizacje stały się jego naturalnym nośnikiem?

3 min read
A close-up, photorealistic photo of a middle-aged woman in a Polish apartment, natural daylight from a window. She is sitting at a kitchen table, holding a warm mug of tea in both hands, looking thoughtfully into the distance with a calm, slightly concerned expression. The background is slightly blurred, showing a typical Polish kitchen with a tiled wall and a plant. The lighting is soft, the photo has a slight grain, 16:9 aspect ratio, high contrast, one dominant motif (the woman's face and hands). No text, no screens, no visible brands. Photorealistic documentary/stock photograph, shot on a real camera - NOT an illustration, NOT digital art, NOT a painting, NOT a vector graphic, NOT a 3D render. Candid natural moment, real skin texture, natural window or ambient light, shallow depth of field, subtle photographic grain, wide 16:9 frame, one dominant close-up subject. Strictly NO text, NO letters, NO numbers, NO digits, NO words, NO typography, NO logos, NO labels, NO watermarks, NO user interface, NO screens showing content, NO banknotes, NO documents, NO signage, NO illustration style, NO cartoon style, NO 3D render style.

Naukowcy od lat badają, jak szerzy się choroba. Teraz zadają to samo pytanie o współczucie. Czy można je „przekazać” dalej, sprawić, by obejmowało całe społeczności i instytucje, a nie tylko pojedyncze osoby? Najnowsze badania, opublikowane w marcu 2026 roku w specjalnym wydaniu „International Journal of Wellbeing”, pokazują, że tak – i że kluczem może być epidemiologia, czyli nauka o rozprzestrzenianiu się zjawisk w populacjach.

Dlaczego współczucie nie „skaluje się” samo?

W 2018 roku buddyjski uczony Thupten Jinpa postawił na konferencji niewygodne pytanie: skoro trening współczucia jest tak skuteczny i popularny, dlaczego nie widać jego wpływu na świecie? Jego zdaniem problem leży w skali – współczucie nie „skaluje się” na instytucje i systemy. Jak tłumaczył, „jeśli chcemy dokonać prawdziwej zmiany, musimy zmienić instytucje”. To spostrzeżenie stało się impulsem dla grupy naukowców zajmujących się zdrowiem publicznym. Zaczęli się zastanawiać, czy narzędzia epidemiologii – tej samej, która pomogła opanować epidemie chorób – można wykorzystać do „rozprzestrzeniania” współczucia.

Epidemiologia kontra „miękki” temat

Pomysł, by badać współczucie metodami epidemiologicznymi, od początku budził opór. Epidemiologowie uważali współczucie za zbyt „miękkie” i trudne do zmierzenia. Z kolei nauczyciele współczucia ostrzegali, że próby mierzenia go zniszczą jego istotę. Mimo to, jak wynika z artykułu opublikowanego 7 lipca 2026 roku na portalu Greater Good Magazine, naukowcy znaleźli „złoty środek”. W marcu 2026 roku ukazał się specjalny numer „International Journal of Wellbeing” zatytułowany „Towards an Epidemiology of Compassion”, w którym 23 artykuły autorstwa ponad 90 badaczy z różnych dziedzin próbują odpowiedzieć na fundamentalne pytania.

Jak zmierzyć coś, co wymyka się liczbom?

Największym wyzwaniem jest pomiar. Psycholog Cassandra Vieten i jej zespół znaleźli w literaturze naukowej aż 503 różne skale do mierzenia współczucia i empatii – co dowodzi, że brakuje konsensusu. Na poziomie populacji problem jest jeszcze większy. Badanie aktywności mózgu czy reakcji fizjologicznych w laboratorium to jedno, ale w realnym świecie – już nie. Dlatego naukowcy proponują nowe podejście: mierzyć współczucie poprzez to, jak jest zinstytucjonalizowane. Czy szpital ma procedury reagowania na cierpienie pacjenta? Czy organizacja posiada mechanizmy wsparcia dla pracowników w kryzysie? To, zdaniem badaczy, może być namacalnym wskaźnikiem.

Współczucie jako cecha… organizacji

Przełomem w myśleniu o współczuciu jest uznanie, że nie jest ono wyłącznie indywidualną umiejętnością. Jak argumentują James Kirby i jego współpracownicy, systemy, w których żyjemy i pracujemy, nie tylko ułatwiają lub utrudniają przepływ współczucia między ludźmi, ale same mogą być „aktywnymi podmiotami, które potrafią dawać i otrzymywać współczucie”. Organizacje – choć nie mają „serca” – mogą mieć intencję, być wrażliwe na cierpienie i zobowiązane do jego łagodzenia. Przykłady? Badania nad współczuciem w organizacjach, prowadzone m.in. przez Ace Simpsona i Monikę Worline, wskazują na konkretne cechy takich miejsc: przywództwo oparte na współczuciu, sieci komunikacyjne, które szybko informują o czyimś bólu, oraz fizyczna przestrzeń ułatwiająca interakcje.

Co to oznacza dla ciebie?

Badania nad epidemiologią współczucia to nie tylko sucha nauka. To próba odpowiedzi na pytanie, jak sprawić, by życzliwość i pomoc nie były jedynie kwestią dobrej woli jednostek, ale stały się standardem w systemie opieki zdrowotnej, w firmie, w szkole. Jeśli uda się zrozumieć, dlaczego współczucie „grupuje się” w niektórych miejscach i czasach, a w innych nie – być może uda się je świadomie „rozprzestrzeniać”. A w świecie, który – jak czytamy w artykule – wydaje się coraz bardziej spolaryzowany, potrzeba instytucjonalnego współczucia jest większa niż kiedykolwiek.

Avatar photo

Ewa Regeneracja

AUTHOR

Redaktor/redaktorka kategorii Sen i regeneracja w serwisie PsychoZen. Pisze o obszarze: Sen, odpoczynek, rytuały wieczorne, regeneracja i psychologiczne aspekty wyciszania.

Z SIECI PROMPTOWEGO
Alibaba open-sourcuje swój stos AI, by konkurować z CUDA od NvidiiJak zrobić plan nauki z AI: krok po krokuJak przygotować się do rozmowy o pracę z AI: krok po kroku
promptowy.com →
🔗 Czytaj też w sieci: Tunel na S1 zamknięty na 2 tygodnie. Mandat za objazd? (drugibieg.pl)