Wielu z nas traktuje moment położenia się do łóżka jako punkt startowy wyciszenia.
Dopiero wtedy odkładamy telefon, gasimy światło i liczymy na to, że głowa sama zwolni.
Leżymy z oczami zamkniętymi, a myśli wciąż pędzą — przez spotkanie sprzed kilku godzin, przez jutrzejszą listę zadań, przez rozmowę, która nie dała spokoju.
To sygnał, że regeneracja potrzebuje więcej czasu i przestrzeni, niż jej dajemy.