Wiele osób zaczyna szukać spokoju w momencie, gdy już go bardzo brakuje — po trudnym dniu, po kłótni, po godzinach spędzonych w trybie ciągłego reagowania.
I wtedy pojawia się oczekiwanie: że spokój przyjdzie szybko, że będzie wyraźny, że da się go poczuć jak ulgę po gorącym prysznicu.
Kiedy tak się nie dzieje, łatwo dojść do wniosku, że coś się robi źle.
Albo że po prostu nie jest się typem spokojnej osoby.