Wiele osób buduje jakiś nawyk – wieczorny rytuał, poranne chwile ciszy, regularne zapisywanie myśli – i przez jakiś czas to działa.
Tydzień intensywnej pracy, choroba, wyjazd, zwykłe zmęczenie.
I zamiast po prostu wrócić, pojawia się coś trudniejszego: poczucie, że skoro nie udało się utrzymać ciągłości, cały wysiłek poszedł na marne.
Dlaczego przerwa wydaje się katastrofą W głowie wielu osób nawyk działa na zasadzie serii – albo trwa nieprzerwanie, albo „nie liczy się".