Kiedy ktoś mówi, że potrzebuje spokoju, często ma na myśli konkretny obraz: ciszę, samotność, może herbatę i brak powiadomień.
Ale w praktyce okazuje się, że nawet gdy te warunki są spełnione, głowa wcale nie zwalnia.
Albo: czekasz na weekend, na urlop, na moment, gdy lista zadań będzie krótsza.
Spokój staje się czymś, co ma przyjść z zewnątrz — z odpowiednich okoliczności.