Większość z nas, słysząc o medytacji czy uważności, wyobraża sobie pustą głowę.
I kiedy po kilku minutach siedzenia okazuje się, że w głowie wciąż coś się dzieje, pojawia się rozczarowanie.
A potem kolejna myśl: „nie umiem”, „robię to źle”, „to nie dla mnie”.
Tymczasem sedno praktyki uważności leży gdzie indziej – nie w zatrzymaniu myśli, ale w zmianie sposobu, w jaki się do nich odnosimy.