Wiele osób zaczyna medytację z wyobrażeniem, że to stan całkowitego skupienia – umysł czysty, myśli nie ma, a uwaga spoczywa na oddechu jak kamień na dnie rzeki.
Gdy po kilku minutach okazuje się, że myśli uciekają, pojawia się rozczarowanie.
„Nie umiem medytować”, „to nie dla mnie”, „jestem zbyt rozproszony”.
Tymczasem rozproszenie w medytacji nie jest błędem ani porażką.