Wielu z nas szuka nawyków, które odmienią wszystko.
Pojawia się myśl: jeśli nie potrafię wstać o piątej, medytować dwadzieścia minut i prowadzić dziennika wdzięczności, to po co w ogóle zaczynać?
To przekonanie – że nawyk musi być spektakularny, by miał sens – często prowadzi do zaniechania.
Tymczasem w praktyce to drobne, prawie niewidoczne rytuały najskuteczniej wspierają układ nerwowy i budują poczucie sprawczości.